Raport: fake news, czyli jak kłamstwo rządzi światem

Ostatnio wielką karierę robią określenia takie jak fake news czy postprawda. Nie znaczy to jednak, że opisywane za ich pomocą zjawisko jest czymś nowym. Rozprzestrzenianie się w mediach częściowo lub całkowicie nieprawdziwych historii samo ma długą historię.


To, co znamy jako fake news ponad czterdzieści lat temu zostało określone jako faktoid – takiego słowa użył w biografii Marylin Monroe (wydanej w 1973 roku) Norman Mailer. Faktoid to „coś, co wydaje się faktem, mogłoby nim być ale faktycznie nim nie jest”, jak zgrabnie
ujął niegdysiejszy redaktor naczelny Washington Post Wesley Pruden. Wraz z Agencją Informacyjną Newseria postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej temu istniejącemu od dawna, ale jednocześnie wyjątkowo aktualnemu problemowi. W wydanym przez nas raporcie zebraliśmy przykłady  właśnie takich faktów, które „faktycznie nimi nie są”, mimo to zostały podchwycone przez media. To zestawienie przygotowaliśmy aby pokazać, jak różnorodnym zjawiskiem są fake news, jaką mogą mieć postać, jaki jest ich cel, dlaczego i jak są rozpowszechniane oraz jaka może być skala ich oddziaływania. Poniżej przedstawiamy niektóre z nich.

Poyais – państwo, którego nigdy nie było. Cel: oszukać inwestorów (1822)

Początek XIX wieku był z jednej strony okresem dynamicznego wzrostu brytyjskiej gospodarki, z drugiej czasem, gdy na gruzach hiszpańskiego imperium powstał cały szereg nowych państw, takich jak Meksyk, Gwatemala czy Kolumbia. Potrzebowały one ogromnego kapitału, dlatego oferowały bardzo atrakcyjnie oprocentowane obligacje rządowe. W tej grupie znalazło się także Poyais – nikomu wcześniej nieznane państwo z Ameryki Środkowej, którym rządził Gregor MacGregor. Był on szkockim awanturnikiem i hochsztaplerem, który postanowił dorobić się, emitując papiery dłużne fikcyjnego kraju. Był na tyle przekonywający, że udało mu się nie tylko zbić fortunę (The Economist podaje, że przez całe życie na przekrętach związanych z obligacjami zarobił równowartość obecnych 1,3 mld funtów) ale nawet wysłać dwa statki z osadnikami, mającymi się osiedlić w jego „kraju”, przedstawianym jako raj na Ziemi. W celu uwiarygodnienia swojej wizji MacGregor przeprowadził całą kampanię informacyjną, wliczając w to wywiady w gazetach, oraz publikację książki, prezentującej uroki Poyais.

Hakerzy od wybuchów w Białym Domu. Cel: destabilizacja giełdy (2013)

W ciągu trzech minut 23 kwietnia 2013 roku wartość nowojorskiego indeksu S&P 500 spadła o 136 miliardów dolarów. Wszystko przez informację o rzekomych wybuchach w Białym Domu, opublikowaną na twitterowym koncie Associated Press. Samo AP przyznało później,
że tweet został opublikowany po przejęciu konta przez hakerów.

Trump zawijający telefony w folię aluminiową, czyli fake news z żartu (2017)

W marcu 2017 roku Andy Borowitz, satyryk piszący w magazynie New Yorker, opisał pracowników Białego Domu zawijających w folię aluminiową wszystkie znajdujące się tam telefony. Takie polecenie miał rzekomo wydać prezydent Donald Trump, aby uniemożliwić swojemu poprzednikowi, Barackowi Obamie, podsłuchiwanie rozmów (o co zresztą Trump go oskarżał). Na artykuł, który był
żartem, powołała się gazeta Cānkăo Xiāoxī („Aktualności”), wydawana przez chińską państwową agencję informacyjną Xinhua, a news o zawijaniu telefonów w folię podchwyciły następnie inne chińskie media, takie jak serwis biznesowy Caijing („magazyn finansowo-ekonomiczny”) czy portal informacyjny Sina. Informacja trafiła także na stronę aktualności chińskiego giganta teleinformatycznego Tencent. Co ciekawe to był kolejny przykład, gdy media z Państwa Środka dały się nabrać na satyryczne newsy z USA. W 2012 roku serwis People’s Daily Online w poważnym tonie informował o przyznaniu dyktatorowi Korei Północnej Kim Dzong Unowi tytułu najatrakcyjniejszego mężczyzny na Ziemi. Źródłem informacji był serwis satyryczny Onion, słynący z niestworzonych historii. Natomiast w 2013 roku Xinhua poinformowała o tym, że właściciel Amazona Jeff Bezos kupił dziennik Washington Post… przez przypadek. Tym razem źródłem informacji był również New Yorker i Borowitz.

 Przypadek Lisy, czyli informacja zmyślona od początku (2016)

Przypadek niejakiej Lisy, trzynastolatki o niemiecko-rosyjskim pochodzeniu, zdominował
rosyjskie media w styczniu 2016 roku. Mieszkająca w Berlinie dziewczynka zaginęła na 30 godzin a w tym czasie miała byś więziona
i zgwałcona przez imigrantów – taką wersję przedstawił pierwszy kanał rosyjskiej telewizji, powołując się na historię opowiedzianą przez dziewczynkę. Na to źródło później powołały się inne rosyjskojęzyczne media, Russia Today (RT), Sputnik News oraz RT Deutsch. Z nich natomiast trafiła do internetu i do mediów społecznościowych oraz stała się przyczynkiem do demonstracji przeciwko gwałtom dokonywanym przez imigrantów. O tych demonstracjach informowały rosyjskojęzyczne media w Niemczech i również w ten sposób informacja weszła do obiegu medialnego w samych Niemczech, ostatecznie zahaczając nawet o Kreml – minister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej Siergiej Ławrow wypowiedział się o zamiataniu tego typu spraw pod dywan przez niemieckie władze. Na sam koniec okazało się, że cała historia była od początku zmyślona – dziewczynka przez cały czas zaginięcia była w domu kolegi, co ustaliła niemiecka policja.

Więcej przykładów wraz z analizą zjawiska fake news znajdziesz w naszym raporcie, który możesz pobrać tutaj.