Arlekin z LinkedIna

Księgarniane półki uginają się pod ciężarem poradników zmieniających życie w weekend. Jak lepiej rozumieć innych, lepiej sprzedawać, lepiej kontrolować emocje i jak robić lepiej wszystko. Rzecz jasna, internet również nie oparł się powszechnej potrzebie samodoskonalenia, przekraczając wszelkie granice złotych i srebrnych myśli.


Nie szukając długo na LinkedIn, wpadam na posty typu: „nasz wizerunek to nasze podejście do życia” czy „jutro zaczyna się dziś”. Jak we włoskiej commedia dell’arte plastyka i błazeńskie popisy odgrywają kluczową rolę, tak przestrzeń mediów społecznościowych łączy niezliczone inspiracje; niczym kostium z kolorowych rombów. Motywowanie przez internet to często teatr własnych ambicji, w którym rolę odgrywa proste słowo i gra obrazem, dostarczając widzom łatwej inspiracji.

Jak włoska komedia kiedyś, tak LinkedIn dzisiaj miesza styl z komedią, której ramy wyznacza scenariusz mediów społecznościowych. Aktorzy – pasjonaci kreowania wizerunku w sieci, mają możliwość swobodnej improwizacji; czasem trochę zabawnej a czasem trochę strasznej. Użytkownicy z wielką determinacją prześcigają się w publikowaniu natchnionych myśli, które swoją naiwnością sprawiają wrażenie pogoni za własnymi ambicjami. Sztuczne uśmiechy ludzi sukcesu z popularnych banków zdjęć przeplatane są prostymi inspiracjami, wyglądając jak deseń stroju Arlekina – niby prawdziwy ale wszyscy wiemy, że utkany z niepasujących fragmentów. Gdyby wszystko było takie proste, to wystarczyłoby zamienić szkoły biznesu w slajdowiska. Jakie życie byłoby łatwe i usłane sukcesami…wystarczy, że rozumiesz stwierdzenia takie jak „nie jesteś drzewem, możesz zmieniać miejsce”, „bądź promotorem własnych sukcesów” – i wiele, wiele innych. Pytanie tylko, co autorzy publikacji mają na myśli i co konkretnego wynika z ich frazesów. Moim zdaniem, często stanowią one ramę obrazu, w którym płótno pozostaje puste.

Jest dużo dobrych praktyk prowadzenia dialogu w mediach społecznościowych. Wydaje się jednak, że te najprostsze są już sprawdzone – bądź autentyczny, bądź sobą, bądź szczery. Niekiedy trudno odgadnąć, co chcą osiągnąć ludzie promujący tanie, akwizycyjne hasła, ja często odbieram to jako zakładanie maski i pusty gest. Nie zamierzam tymi słowami robić zamachu na wolność wykorzystywania LinkedIn w komunikacji biznesowej, czy nawet w ramach kreowania personalnego wizerunku. Obserwując strumień publikacji, nabieram jednak wrażenia, że dość powszechna jest wiara, w to że bezrefleksyjna publikacja prostych haseł ma służyć skutecznej promocji. Niestety – nie tędy droga. Przedstawianie skomplikowanej materii w prosty sposób wykracza często poza granice inspiracji i staje się zwykłym spłyceniem. Publikowanie truizmów i głoszenie półprawd to moim zdaniem niebezpieczna gra. Warto też pamiętać, że autorytet wielu tych, których cytujemy nie był budowany przez memy, tylko realne dokonania. Można przecież powiedzieć szczerze coś o sobie, swoim biznesie i planach. Można również… nie mówić nic.